Promocja czy tylko atrakcyjna cena? Jak sprawdzić, czy na zakupach naprawdę oszczędzamy

Udostępnij teraz:
promocje

Promocje stały się stałym elementem zakupów w internecie. Przekreślone ceny, dodatkowe rabaty, oferty ograniczone czasowo czy zniżki po przekroczeniu określonej wartości koszyka można znaleźć niemal codziennie. Problem w tym, że zakup produktu oznaczonego jako przeceniony nie zawsze jest równoznaczny z oszczędnością. Czasami pod wpływem atrakcyjnej ceny kupujemy więcej, niż pierwotnie planowaliśmy. Jak więc odróżnić korzystną ofertę od promocji, która przede wszystkim zachęca do powiększenia koszyka?

Zacznij od ceny, nie od wysokości rabatu

Informacja „-40%” przyciąga uwagę bardziej niż zwykła cena produktu. Z punktu widzenia domowego budżetu ważniejsze jest jednak to, ile ostatecznie zapłacimy.

Produkt przeceniony o 30% w jednym sklepie nadal może być droższy niż podobny artykuł dostępny gdzie indziej bez żadnej promocji. Dlatego przed zakupem dobrze mieć choć przybliżone rozeznanie w cenach. Jest ono szczególnie przydatne przy rzeczach, które kupujemy regularnie.

Warto też zastanowić się, czy wybralibyśmy dany produkt, gdyby obok ceny nie znajdowała się informacja o rabacie. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, prawdopodobnie to promocja stworzyła potrzebę zakupu, a nie odwrotnie.

Tani drobiazg też zwiększa wartość koszyka

Duże platformy zakupowe dają dostęp do tysięcy niedrogich produktów. Kilka złotych za organizer, kilkanaście za akcesorium do telefonu, niewielka kwota za dekorację do domu – pojedynczo takie zakupy wydają się niemal nieistotne.

Sytuacja wygląda inaczej, gdy podobnych rzeczy trafia do koszyka kilkanaście. Z planowanego zakupu za 50 zł łatwo zrobić zamówienie warte trzy lub cztery razy więcej.

Pomaga prosta zasada: przed płatnością jeszcze raz przejrzeć cały koszyk i przy każdym produkcie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kupilibyśmy go również jako osobne zamówienie. Jeśli nie, prawdopodobnie można z niego zrezygnować.

Próg rabatowy nie zawsze oznacza oszczędność

„Wydaj 200 zł i otrzymaj 30 zł rabatu” może być dobrą ofertą, jeśli wartość planowanego koszyka i tak wynosi około 200 zł. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy początkowo zamierzaliśmy wydać 120 zł i zaczynamy szukać dodatkowych produktów tylko po to, aby uzyskać zniżkę.

Matematyka jest wtedy prosta. Zamiast wydać 120 zł, wydajemy 170 zł po rabacie. Formalnie wykorzystaliśmy promocję, ale z portfela zniknęło dodatkowe 50 zł.

Podobnie należy podchodzić do darmowej dostawy od określonej kwoty. Jeśli do osiągnięcia progu brakuje kilku złotych, dodanie potrzebnego produktu może mieć sens. Jeżeli trzeba powiększyć koszyk o kilkadziesiąt złotych, czasami taniej będzie po prostu zapłacić za przesyłkę.

Zakup „na zapas” powinien mieć uzasadnienie

Promocje zachęcają również do kupowania większej liczby sztuk. W przypadku produktów, które regularnie zużywamy i możemy długo przechowywać, takie rozwiązanie rzeczywiście może obniżyć wydatki w kolejnych miesiącach.

Nie każdy produkt warto jednak magazynować. Trzy opakowania rzeczy kupionej pierwszy raz nie są oszczędnością, jeśli po pierwszym użyciu okaże się, że nam nie odpowiada. Podobnie z ubraniami, gadżetami czy wyposażeniem domu – niska cena nie zwiększa ich użyteczności.

Najbezpieczniej robić zapasy produktów dobrze znanych, które regularnie pojawiają się na naszej liście zakupów.

Daj sobie czas przed kliknięciem „kupuję”

Oferty ograniczone czasowo wywołują poczucie, że decyzję trzeba podjąć natychmiast. Tymczasem przy zakupach, które nie są pilne, dobrym rozwiązaniem jest pozostawienie produktu w koszyku i powrót do niego później.

Po kilku godzinach lub następnego dnia może się okazać, że rzecz, która wcześniej wydawała się niezbędna, przestała być interesująca. To szczególnie skuteczne przy drobnych zakupach dokonywanych pod wpływem impulsu.

Lista planowanych rzeczy działa podobnie. Pozwala korzystać z promocji wtedy, gdy obejmują produkty rzeczywiście potrzebne, zamiast szukać potrzeb dopiero po zobaczeniu przeceny.

Rabat najlepiej wykorzystać na coś, co już wybraliśmy

Najbardziej przejrzysta sytuacja pojawia się wtedy, gdy decyzja zakupowa została już podjęta. Wiemy, czego potrzebujemy, sprawdziliśmy cenę i mamy gotowy koszyk. Dopiero wtedy dodatkowy kod rabatowy rzeczywiście obniża koszt, zamiast zachęcać do kolejnych wydatków.

Przed finalizacją zamówienia można sprawdzić Rabatio.com, gdzie dostępne są bezpłatne kody rabatowe do tysięcy sklepów i platform zakupowych. Jeśli kod obejmuje rzeczy, które już znajdują się na naszej liście, uzyskana zniżka jest faktyczną oszczędnością.

Ostatecznie nie warto więc mierzyć udanych zakupów liczbą wykorzystanych promocji. Znacznie więcej mówi kwota, którą wydaliśmy na rzeczy rzeczywiście potrzebne. Najlepsza okazja to nie ta z największym procentem na czerwonej etykiecie, lecz ta, dzięki której za zaplanowany zakup płacimy mniej.

Promocja czy tylko atrakcyjna cena? Jak sprawdzić, czy na zakupach naprawdę oszczędzamy

Nie przegap naszych gazetek

Dodaj stronę Gazetkonosz jako preferowane źródło w Google, a będziesz widzieć nasze najnowsze gazetki i rabaty częściej i na wyższych pozycjach w wynikach wyszukiwania.

Dodaj jako preferowane źródło